Zacznijmy od tego, że królik to bardzo bezpieczne zwierzę dla człowieka. Najbardziej niebezpiecznym zaś gatunkiem dla człowieka jest on sam. Serio, o wiele większe szanse na złapanie czegoś paskudnego macie zjadając przygotowane i podane przez drugiego człowieka lody na wakacjach czy lecąc samolotem z “lekko przeziębionym” pasażerem obok.

Owszem, zoonozy (choroby przenoszone na człowieka przez zwierzęta) potrafią być bardzo poważne w skutkach i nie należy ich lekceważyć, lecz zarażenie się czymkolwiek od domowego królika przez człowieka o przyzwoitej odporności to jak wygranie szóstki w totka, kiedy się nie myśli nawet o kupnie kuponu.

Na niektóre choroby prędzej zapadniecie jedząc niedogotowane królicze mięso niż sprzątając kuwetę domowego pupila. Króliki nie mają też nic wspólnego z toksoplazmozą, którą straszy się ciężarne kobiety niezależnie od gatunku zwierzęcia, jakie mają w domu.

Poniżej przedstawiam choroby, których nazwy często brzmią strasznie, jednak w praktyce ich przeniesienie z królika na człowieka jest bardzo skomplikowane.

Najbardziej znany morderczy królik na świecie

Czym możesz zarazić się od królika?

Grzybica – grzyby są bardzo liberalne i nie interesuje ich aż tak mocno gatunek żywiciela. Niemniej jednak króliki nie są podatnymi na grzybicę zwierzętami (w przeciwieństwie do gryzoni, które łapią ją dużo częściej). Jeśli jednak zauważysz u swojego królika łuszczącą się skórę, wyłysienia, zaczerwienienia, świąd – udaj się do lekarza weterynarii i na wszelki wypadek nie dotykaj zmienionych chorobowo miejsc. Podczas leczenia oraz pielęgnacji króliczej zainfekowanej skóry stosuj rękawiczki ochronne. I pamiętaj – jeśli sam cierpisz na grzybicę, możesz przenieść ją na królika – to działa w dwie strony. Chorobą, która może być pomylona z grzybicą, jeśli badanie jest pobieżne, jest cheyletielloza, o której niżej.

Cheyletielloza powodowana u królików roztoczami Cheyletiella parasitivorax manifestuje się wyłysieniami, zaczerwienieniem, silnym świądem i charakterystycznym łupieżem lokalizującym się najczęściej na karku i wzdłuż grzbietu królika. U człowieka cheyletiella najczęściej powoduje miejscowe podrażnienia skóry, które w rzadkich przypadkach mogą objąć szerszy obszar. Jeśli twój królik zachoruje, zachowuj higienę i używaj rękawiczek ochronnych, a nic złego nie powinno się tobie przydarzyć. Należy pamiętać też o dokładnym wysprzątaniu i dezynfekcji otoczenia, najlepiej powtórzonym po 3-4 tygodniach (cykl rozwojowy pasożytów jest dość długi). Inwazje u ludzi mijają najczęściej samoistnie, po usunięciu roztoczy z otoczenia.

I to by było na tyle, z chorób, którymi zarazić można się dość łatwo. W dalszej kolejności są choroby, które można złapać od królika, ale jest to trudne, a w przypadku zadbanych królików domowych – w zasadzie niemożliwe.

Czym można się zarazić od królika, ale tylko w teorii

Encefalitozoonoza – aby królik przekazał człowiekowi pierwotniaka encephalitozoon cuniculi, ludzka odporność musi być bardzo obniżona. Najbardziej narażeni są chorzy na AIDS czy po przeszczepach – czyli potrzeba tu skrajnej sytuacji. W literaturze opisano niewiele takich przypadków. Naprawdę, w codziennych kontaktach z królikami, nawet przechodzącymi aktywną postać choroby, nie ma powodów do obaw.

Tularemia – jest to bakteryjna choroba wywołana przez pałeczkę Francisella tularensis, która była wspomniana nawet w serialu “Doktor House”, więc jak możecie wywnioskować, jest bardzo rzadka. W Polsce w latach 1949-2009 odnotowano nieco ponad 600 przypadków tej choroby u ludzi. Rezerwuarem są głównie zające i dzikie króliki, ale może być przenoszona również przez kleszcze. Zagrożenie w przypadku królików domowych jest znikome. Choroba jest paskudna i dość trudna w leczeniu, ale naprawdę nie powinna zaprzątać wam głów, jeśli nie łapiecie i nie oprawiacie dzikich królików i zajęcy. Z ciekawostek – tularemia była szeroko badana jako potencja broń biologiczna. Zatem króliczy wkład w unicestwienie ludzkości jak widać mógłby być całkiem spory.

Promienica to jedna z nielicznych chorób królików opisywanych w dawniejszych podręcznikach, zresztą bardzo często błędnie diagnozowana. Powodują ją promieniowce – organizmy prokariotyczne przybierające formę Gram-dodatnich bakterii.  Jeszcze kilkanaście lat temu wielu lekarzy zamiast tradycyjnych ropni okołozębowych diagnozowało błędnie u królików właśnie tę chorobę, biorąc za przykład bydło, u którego infekcja przebiega najczęściej w formie guzów na żuchwie. Obecnie u królików zdarza się wyizolować ją w wymazach, ale jako czynnik chorobotwórczy występuje bardzo rzadko. Przeniesienie na człowieka przez królika promienicy jest trudne. W ramach ciekawostki: promieniowcom zawdzięczamy wiele antybiotyków, a także charakterystyczny zapach świeżej gleby.

Pastereloza – choć króliki dość często chorują z powodu zakażeń bakterią Pasteurella multocida (infekcje górnych i dolnych dróg oddechowych, ropnie, infekcje uszu), to w przypadku odzwierzęcych przeniesień bakterii na człowieka przodują koty będąc odpowiedzialne za większość zakażeń – chodzi o budowę kocich zębów, które zostawiają głębokie rany w przypadku pogryzień i wprowadzają patogen głęboko pod skórę. Następne w kolejce są psy. Króliki są tutaj na szarym kocu – ich jamy ustne i zęby jako roślinożerców są o wiele mniej groźne niż paszcze mięsożerców. U ludzi zakażenia Pasteurella multocida najczęściej objawiają się miejscowymi ropniami i trudnymi do leczenia ranami.

Giardioza i krytptosporydioza – choroby pierwotniacze, które w teorii królik może sprzedać człowiekowi. Oba pierwotniaki powodują nieżyty przewodu pokarmowego i biegunki.  Ludzie i króliki dzielą wspólny typ giardia duodenalis. W literaturze opisuje się przeniesienie na człowieka jako możliwe, ale niepotwierdzone opisanymi przypadkami. Wystąpienie kryptosporydiozy jako zoonozy od królika wiąże się również z ryzykiem teoretycznym. 

Literatura podaje też tak skrajne przykłady jak dżuma czy filarioza, ale tym nawet nie będę się zajmować. Nasze króliki nawet nie myślą o przenoszeniu na nas pałeczki dżumy.

Czego nie da się złapać od królika?

Toksoplazmoza – to właśnie toksoplazmozą straszone są ciężarne kobiety (tak wynika z waszych wypowiedzi), a biedne króliki nie mają z nią nic wspólnego. Królik sam może zachorować na toksoplazmozę (bardzo rzadkie), natomiast nie może zarażać bezpośrednio, gdyż nie jest żywicielem ostatecznym i nie wydala oocyst z odchodami. Infekcję można wykryć u królików tak jak u ludzi – badaniem krwi na przeciwciała. Jakaś tam szansa na zakażenie występuje w przypadku zjedzenia chorego królika. Na surowo. Oczywiście musiałby tą toksoplazmozę najpierw mieć. Idźcie lepiej zagrać w totka 😉

Świerzbowiec – króliczy świerzbowiec może człowieka pogryźć i podrażnić miejscowo skórę, ale skóra ludzka nie jest dla niego przyjaznym miejscem do żerowania. Świerzbowiec u królików najczęściej lokalizuje się w uszach i przejawia się w strupach z wysiękiem i puchatych wykwitach wewnątrz uszu (to odchody pasożyta). Leczenie nie jest skomplikowane, ale trzeba je zwykle powtórzyć i dobrze zdezynfekować otoczenie.

Kokcydioza – rodzajów kokcydiów czyli pierwotniaków z rodziny eimeria jest wiele. Te typowe dla królików nie są groźne dla człowieka – nasz przewód pokarmowy nie stanowi dla nich przyjaznego środowiska.

Nicienie – najpowszechniejszy wśród króliczych nicieni passarulus ambiguus jest typowo króliczym przyjacielem, charakterystycznym wyłącznie dla zajęczaków. To na niego najczęściej trafiacie w króliczych bobkach – wygląda jak półcentymetrowy, cienki biały robal i przypomina ludzkiego owsika, jednak jest niegroźny dla człowieka i nie może w człowieku pasożytować. Nasze jelita mu nie pasują.

Myksomatoza i pomór królików – są to choroby wirusowe właściwe dla gatunku. Niezależnie od tego jak drastycznie wygląda królik cierpiący na myksomatozę, ani człowiek ani inne zwierzę domowe niż królik nie mają szansy się zarazić.

Wścieklizna – tak, owszem, o ile królik zostanie wcześniej ugryziony przez chorego nietoperza albo lisa, więc jak sami rozumiecie – szansa jest znikoma. Znam przypadek oddania do adopcji domowego królika – ugryzł dziecko, a lekarz pediatra stwierdził, że niewinny zwierzak musi przejść kwarantannę z powodu zagrożenia wścieklizną. Wścieklizna jest jedną z  chorób wirusowych mających charakter zoonozy, a na dodatek o dramatycznym przebiegu i wciąż śmiertelną, dlatego wywołuje wielki niepokój. Natomiast szansa zarażenia się nią od domowego królika jest naprawdę ekstremalnie znikoma. Królików na wściekliznę się nie szczepi, gdyż jako zwierzęta roślinożerne nie są jej wektorem.

Co królik może złapać od człowieka?

Grzybicę – tak, to działa w obie strony. Ty też możesz przenieść infekcję grzybiczą na królika.

Wirus opryszczki (HSV) – herpeswirus typu 1 powodujący opryszczkę u ludzi może zaatakować również królika powodując u niego śmiertelne wirusowe zapalenie mózgu. Nie jest to częste, ale jak najbardziej możliwe. Jeśli przechodzisz aktywną infekcję i masz opryszczkę na wargach (popularnie nazywaną zimnem) czy w okolicach oczu, nie całuj królika i nie zbliżaj do niego twarzy oraz myj dokładnie ręce przed kontaktem z królikiem.

Czego królik nie może złapać od człowieka?

Ludzkich wirusów przeziębieniowych, grypy, rotawirusa, ospy i innych naszych wirusowych ludzkich chorób. Jeśli kichacie, macie gorączkę albo biegunkę – myślcie raczej o tym jak uchronić ludzkich domowników przed zachorowaniem.

***

Korzystałam z wiedzy niezastąpionego dr n. wet. Mirosława Krawczyka oraz następujących źródeł:

  • Choroby którymi można zarazić się od królików, http://www.medirabbit.com/PL/Zoonotic/Zoonotic_main_pl.htm
  • Giardia & Pets, https://www.cdc.gov/parasites/giardia/prevention-control-pets.html
  • Kerstin Müller, Encephalitis in a rabbit caused by human herpesvirus-1, https://avmajournals.avma.org/doi/full/10.2460/javma.235.1.66
  • Weizhe Zhang, Yujuan Shen, Longxian Zhang, Cryptosporidium cuniculus and Giardia duodenalis in Rabbits: Genetic Diversity and Possible Zoonotic Transmission, https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3281947/
  • lek. wet. Marta Marciniak, lek. wet. Łukasz Skomorucha, Pasożyty zewnętrzne małych ssaków. Objawy i leczenie ektoparazytoz. Cz. I, https://magwet.pl/25360,pasozyty-zewnetrzne-malych-ssakow-objawy-i-leczenie-ektoparazytoz-cz-i
  • Mariya Yanushevych, Anna Komorowska-Piotrowska, Wojciech Feleszko, Tularemia – choroba zapomniana? Doświadczenia własne, Developmental Period Medicine, 2013, XVII, 4; s.355-359.

4 thoughts on “Spokojnie, przy króliku jesteś bezpieczny

  1. Bzdura o niceniach one doskonale się mają w jelitach człowieka. Mogą być przyczyną wielu chorub a także zaparć. Polecam doinformowac się a nie wypisywać trefne informacje ehhh

      • @Lu

        No i kto tu musi się doinformować. Tym niemniej, skoro już zaczęto temat samo-edukacji, to ja polecałbym odświeżenie sobie zasad gramatyki i ortografii języka polskiego. Wiem, że błędy nie świadczą o merytorycznej wartości czyjejś wypowiedzi, ale kiedy ktoś zgrywa specjalistę, a nie potrafi napisać słowa “chorób” poprawnie i to z pomocą wbudowanego w komentarze słownika, to ciężko brać taką osobę poważnie. Echhh…

    • Jaka typowo polska wypowiedź ziejąca jadem od początku 🙄 a ja polecam czytać ze zrozumieniem (w artykule jest mowa o nicieniach typowych dla królików i nie trzeba czytać między wierszami, żeby to zauważyć) i poćwiczyć ortografię – “chorób”, bo wymiennie z “choroba”, no i trzeba mieć jeszcze odwagę cywilną podpisać się imieniem i nazwiskiem, a nie ksywą, miłego dnia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *