Pietruszka była przez dłuższy czas wśród miłośników królików chłopcem do bicia. Bo ta zielenina zawiera TYLE wapnia! A nadmiar wapnia powoduje piasek i kamienie! Z tym piaskiem i kamieniami jednak sprawa wcale taka prosta nie jest, bo czynników wpływających na ich tworzenie jest znacznie więcej. Zapraszam Was do wpisu, w którym postaram się trochę przybliżyć, co dobrego jest w zielonej, pachnącej pietruszce.

Jak nie wapń, to co?

Nie da się ukryć, że świeża pietruszka ma sporo wapnia porównując do innych warzyw – nawet 190 mg w 100g. Jednocześnie te same 100 gramów świeżej natki to prawie 90% wody.

Frances Harcourt-Brown podaje, że aby królik ważący 2,5 kg otrzymał 100% dziennego zapotrzebowania na wapń, musiałby zjeść aż 300 gramów natki. Ta sama znakomita Pani Doktor od Królików zaznacza, że nie ma możliwości, aby zdrowy królik zjadł za dużo wapnia jedząc świeżą zieleninę, za to bardzo łatwo dzienne zapotrzebowanie na wapń wypełnić… garścią niskowapniowego granulatu.

Co więc w natce jest takiego, co może budzić niepokój? Nie wapń, a kwas szczawiowy, który rzeczywiście może mieć wpływ na tworzenie kamieni nerkowych. To jest faktyczna przyczyna, dla której należy ograniczać natkę u królików ze skłonnościami do tworzenia osadu i kamieni. Natka nie jest też wskazana u królic w ciąży (może odpowiadać za przedwczesne skurcze), za to można ją podawać królicom karmiącym, gdyż pobudza laktację.

Pietruszka smaczna i zdrowa

Jednocześnie natka pietruszki ma wysoką zawartość witaminy C i witaminy A, żelaza, kwasu foliowego, działa moczopędnie i oczyszczająco. Sprawdza się szczególnie u królików w okresie rekonwalescencji, ze stwierdzoną niedokrwistością i niedowagą. Jest chętnie jedzona przez niejadki, które odmawiają przyjmowania innych pokarmów, np. po zabiegach chirurgicznych. Zwłaszcza własna, samodzielnie wyhodowana natka może być świetnym dodatkiem do diety zdrowego królika. Oczywiście, jak wszystko oprócz siana, podajemy ją w rozsądnych ilościach – kilka gałązek dziennie na pewno zdrowemu królikowi nie zaszkodzi.

O samym wapniu napiszę wkrótce, bo martwi mnie moda na stosowanie diet eliminacyjnych i ograniczanie wapnia na podstawie krążących w internecie list nawet u zdrowych królików, które „raz nasikały z osadem”. Mówię tu o samodzielnym działaniu, nie wtedy, gdy są to wskazania lekarza weterynarii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *